Zakon KrzyżackiZakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie

Ociec Ivan Salmic OT

"Zamordowany był bardzo oddany Kościołowi i prawdziwie związany z Zakonem. Swoje życie oddał ludziom ubogim i dzieciom", czytamy w zakonnym "Nekrologium", gdzie w dniu 13 listopada wspomina się ojca Ivana Salmica (1914-1943).
 
 
Urodził się 2 lutego 1914 r. w miejscowości Raka w Słowenii. W 1933 r. wstąpił do nowicjatu Zakonu Krzyżackiego w Gumpoldskirchen, niedaleko Wiednia. Śluby wieczyste złożył w 1936 r. a 7 lipca 1940 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Miał studiować w Rzymie, ale wojna, której stał się ofiarą pokrzyżowała te plany. Pozostał w Białej Krainie, gdzie sprawował posługę duszpasterską i pomagał mieszkańcom zagrożonym przez żołnierzy włoskich i komunistyczną partyzantkę, która wykorzystując słabość Włochów próbowała przejąć kontrolę nad niektórymi obszarami kraju. Po kapitulacji Italii do Krainy wkroczyły wojska niemieckie i sytuacja stała się jeszcze trudniejsza. Jak czytamy we wspomnieniach świadków kapłan stał zawsze po stronie zwykłych ludzi, broniąc ich zarówno przed okupantami niemieckimi, jak i komunistami. 
W dniu 13 listopada 1943 r., kiedy po obiedzie odmawiał brewiarz w ogrodzie przy plebanii w miejscowości Vinica został uprowadzony przez partyzantów. Wiadomo, że był to oddział pod dowództwem Vinko Kosmrl'a. Około godziny czwartej po południu wykonano egzekucję. Prawdopodobnym powodem była zdrada i kolaboracja z Niemcami. Powołana po wojnie specjalna Komisja orzekła jednak, że kapłan był niewinny, a Ojciec Ivan Salmic OT znalazł się na liście męczenników Kościoła słoweńskiego. Jako wierny wyznawca wiary i ofiara komunistycznej partyzantki oraz straszliwych wojennych czasów jest też zapisany w "Nekrologium-Martrologium" Zakonu Krzyżackiego. Jego życie jest też świadectwem skomplikowanych i bardzo mało znanych dziejów Zakonu w czasie II wojny światowej. 
 
 

Karl Ludwig von Österreich - 54. wielki mistrz

Kiedy 30 kwietnia 1847 r. książę Karl Ludwig umierał na zapalenie płuc w Wiedniu zapanował głęboki smutek. Był nie tylko księciem i znakomitym żołnierzem, ale także bardzo popularnym i życzliwym ludziom człowiekiem. Był też krótko wielkim mistrzem Zakonu Niemieckiego (27. 07. 1801 - 30. 06. 1804). 

Urodził się 5. 09. 1771 r. we Florencji, jako trzeci syn Pietro Leopoldosa, późniejszego cesarza Leopolda II. W 1791 r. Trafił na dwór brukselski do swojej ciotki Marii Christiny i jej męża Alberta von Sachsen-Teschen, którzy go adopotowali. Już w młodości wykazywał duże zainteresowanie sprawami militarnymi i zdradzał talenty wojskowe.  Mimo epilepsji na którą cierpiał już w wieku 24 lat został mianowany marszałkiem polowym Rzeszy. W 1796 r. Zyskał sobie miano wybawcy Niemców, kiedy to pokonał armię francuską pod dowództwem generała Jourdana. W 1801 r.

 

Książę Karl został feldmarszałkiem i zwierzchnikiem dworskiej rady wojennej, jak też ministrem wojny i marynarki wojennej. Jednocześnie 3 czerwca kapituła generalna Zakonu wybrała go na koadjutora urzędu wielkiego mistrza. Po nieoczekiwanej śmierci wielkiego mistrza Maxa Franza (27. 07.) przejął urząd. Od samego początku był dla niego raczej brzemieniem, niż honorem. Trudno było mu pogodzić liczne obowiązki z odpowiedzialnością za Zakon w trudnych i niespokojnych, napoleońskich czasach. Dlatego już po niespełna trzech latach złożył urząd, przekazując go swojemu osiem lat młodszemu bratu, Antonowi Viktorowi. Sam zajął się sprawami państwowymi oraz wojskowymi - 21/22 maja 1809 r. pokonał nawet Napoleona Bonaparte w bitwie pod Aspern-Essling i byla to pierwsza porażka cesarza Francuzów. 

W dniu 17. 09. 1815 r. Poślubił 18-letnią Henriettę von Nassau-Weilburg. W małżeństwie, z którego urodziło się siedmioro dzieci znalazł swoje życiowe szczęście. Niestety żona zmarła nagle w wieku 32 lat. W 1835 r. Wycofał się z publicznej służby i poświecił zarządzaniu własnymi dobrami i pisaniu - był jednym z najważniejszych pisarzy wojennych (historia i teoria) XIX-wieku.  Opublikował m.in.: „Podstawy strategii” (1814, 3. Tomy) i „Historia kampanii 1799 r. W Niemczech i Szwajcarii” (1819, 2. Tomy). W sześciu tomach ukazały się jego pisma wybrane.

Po śmierci swojego przybranego odziedziczył potężny majątek, mi.n zbiory Albertiny (160 000 rycin i 15 000 rysunków) oraz księstwa cieszyńskiego. Zlecił budowę nowego zamku w Cieszynie oraz budowę tamtejszego browaru. 

W Wiedniu, na Heldenplatz znajduje się konny pomnik arcyksięcia Karla, autorstwa Antona Dominika Fernkorna (1848). Umieszczone na nim napisy głoszą:  „ Bohaterskiemu przywódcy Austriaków” oraz „Niezłomnemu wojownikowi o honor Niemiec”.  Tak zapamiętali go współcześni. Pochowany został w krypcie grobowej Habsburgów w wiedeńskim kościele kapucynów. Serce spoczęło oddzielnie w kaplicy loretańskiej Habsnurgów wiedeńskiego kościoła augustianów. Ciekawostką jest, że w 1830 r. otrzymał ofertę zostania królem Polski, którą jednak odrzucił.

JT

 
 

O. Peter Rigler OT

W tym miejscu przedstawiamy osoby przynależące do zakonu krzyżackiego i związane z nim, które odegrały lub odgrywają w życiu zgromadzenia znaczącą rolę.
 
Peter Rigler - portret. Fot. zbiory własne
Peter Rigler - portret. Fot. zbiory własne
Peter Rigler OT (28.06.1796 Sarnthein –6.12.1873 Bolzano)
Pierwszą z prezentowanych postaci jest profesor teologii pastoralnej i moralnej, kaznodzieja oraz rektor i kierownik duchowy w seminarium w Triencie (1819-1854). Wyświęcony na kapłana   6 września 1818 r., w 1841 r. wstąpił do Zakonu Krzyżackiego i szybko stał się "prawą ręką" wielkiego mistrza, arcyksięcia Maksymiliana Habsburga (1835–1863) w zakresie reformy wewnętrznej zgromadzenia. W 1837 r. przywrócono żeńską gałąź w Zakonie. Siostry, które podporządkowano bezpośrednio wielkiemu mistrzowi zajęły pracą dydaktyczną przy kształceniu dziewcząt oraz pielęgnacją chorych. Ich kierownikiem duchowym i wizytatorem został właśnie o. Peter. W ciągu 18 lat zakonna gałąź żeńska rozrosła się z trzech sióstr do aż 120. W 1855 r. założył w Lanie pierwszy konwent kapłański i tym samym, po wielu latach nastąpił powrót do prawdziwego życia wspólnotowego w Zakonie. Był jego pierwszym przeorem. Peter Rigler zadbał też o wykształcenie przyszłych księży zakonnych. W 1858 r. wielki mistrz Maksymilian otworzył na zamku Eulenburg (Sowiniec w Czechach) konwent i seminarium duchowne, który w 1866 r. przeniesiony został do Troppau (Opawa w Czechach). 19 grudnia tegoż roku Rigler opracował Statuty dla krzyżackich konwentów kapłańskich, zatwierdzone przez papieża Piusa IX 14 lipca 1871 r. W tym momencie do Zakonu należało 15 księży, wkrótce (do 1894 r.) liczba ta wzrosła do 62. Mimo wielu zajęć znajdował jeszcze czas na liczne wykłady, wizytacje oraz rekolekcje dla księży, sióstr zakonnych, nauczycieli, studentów i młodzieży. Dużo też pisał w dziedzinie teologii. 

Peter Rigler OT zmarł w opinii świętości. jego grób znajduje się w Niederlana, w południowym Tyrolu. W 1986 r. staraniem Zakonu Krzyżackiego uruchomiono jego proces beatyfikacyjny.
JT

Ojciec Prof. dr Bernhard Demel OT (1934-2017)

Urodził się 8 października 1934 r.  Pierwsze śluby zakonne złożył 10 maja 1955 r., a święcenia kapłańskie 25 lutego 1961 r. w Moguncji. Obok drogi zakonnej, którą szedł z pełnym przekonaniem i zaangażowaniem jego pasją był historia Zakonu. W 1965 r. uzyskał stopień doktora, a trzy lata później przejął z rąk prof. Udo Arnolda kierownictwo Centralnego
 
Archiwum Zakonu Niemieckiego w Wiedniu (DOZA). Mając bezpośredni dostęp do niepublikowanych  i w dużym stopniu nieopracowanych źródeł oddał się badaniom historii Zakonu. Interesowało go wszystko, a szczególnie okres nowożytny oraz współczesny. Publikował, wygłaszał referaty, był jednym z założycieli Międzynarodowej Komisji do Badań nad Zakonem Krzyżackim., w której pracach uczestniczył z godnym podziwu zaangażowaniem. Jeszcze w końcu września 2016 r. uczestniczył w konferencji zorganizowanej w Würzburgu, a w październiku przyleciał do Torunia na konferencję  zorganizowaną w związku z 550. rocznicą zawarcia II pokoju toruńskiego. Nie wygłaszał już referatu, stan Jego zdrowia pozostawiał wiele do życzenia, chciał tylko być tam, gdzie działo się coś istotnego. 
Ojca Bernharda poznałem w 2006 r. podczas przygotowań do wystawy "Imagines Potestatis. Insygnia i znaki władzy w Królestwie POlskim i Zakonie Niemieckim". Obserwował mnie z nieufnością i dystansem, ale przekonany przez prof. Arnolda zdecydował się nie tylko wypożyczyć unikalne, nowożytne dokumenty wielkich mistrzów   z wiedeńskiego Archiwum, ale także napisał esej do katalogu wystawy. Poprosiłem go także o wykład w dniu otwarcia wystawy, 8 czerwca 2007 r. dla malborskich przewodników. Był bardzo treściwy, dość trudny w odbiorze, ale otwierał nową, nowożytną  perspektywę poznania historii Zakonu. Po wystawie nasze kontakty stały się bardziej serdecznie. Docenił znaczenie wystawy, ciągle przypominał mi moje słowa o budowaniu mostów, zasypywaniu podziałów. Trudną historię swojego Zakonu widział w kontekście trudnego procesu budowania zjednoczonej Europy. Jeszcze na początku lipca 2016 r., podczas spożywanej we dwóch kolacji w Wiedniu podkreślał wyższość pojednania i współpracy nad wojną. Rozmawialiśmy o odradzających się nacjonalizmach, radykalizmie, problemie uchodźców, a także ... o futbolu, którego był świetnym znawcą. Trwały w końcu mistrzostwa Europy. 
 
 
Pamiętam też, jak w ratuszu w Bad Mergentheim, nowożytnej stolicy Zakonu, 24 września 2016 r. rozmawialiśmy o męczeństwie księży krzyżackich w obozach koncentracyjnych. Ubolewał przy tym, że w Zakonie nie ma nikogo, kto kontynuowałby jego pracę i prowadził badania dalej. Tyle jest jeszcze do odkrycia, tyle wątków do spopularyzowania w długiej historii Zakonu. Nadzieja w badaczach świeckich, którzy jednak zajmują się głownie historią średniowieczną, a zwłaszcza państwem zakonnym w Prusach. On sam był trudną osobowością, uczniów nie wychował. Kontynuacja dzieła Ojca Demela to wielki postulat badawczy.   
Zmarł w sobotę, 7 stycznia 2017 r. Był z pewnością jedną z największych osobowości współczesnego Zakonu Krzyżackiego, oddanym kapłanem, wybitnym historykiem. Trudno go będzie zastąpić. 
JT
 
Bibliografia O. Prof. Dr. Bernharda Demela OT zestawiona przez prof. U. Arnolda
 
 
 
 
 
 
 
 

Luther, książę brunszwicki (ok. 1275 - 18. 04. 1331)

Książę brunszwicki Luther, syn Albrechta Wielkiego, księcia Brunszwiku i Adelajdy z Montferrat był jedną z największych osobowości państwa zakonnego w Prusach. Pochodzący ze szlachty cesarskiej, skoligacony z rodzinami panujących w Niemczech, Francji i Anglii wybrał stan zakonny i służbę w Zakonie Niemieckim. Znakomicie wykształcony, umiejący pisać i czytać, znający łacinę młody człowiek postanowił wstąpić do Zakonu Niemieckiego. Po raz pierwszy wzmiankowany jest w Prusach w 1297 r. Kontynuował on w pewnym sensie tradycje rodzinne. Jego dziadek i ojciec wyprawiali się do Prus, aby wesprzeć Krzyżaków w walce z pogańskimi Prusami. Dwa bracia wybrali inne zakony rycerskie: Otto templariuszy, a Konrad zakon joannitów. Po przybyciu do Prus objął komturstwo w Golubiu (22 stycznia 1308 r. - 23 czerwca 1312 r.), a w następnych latach był komturem w Dzierzgoniu (17 lipca 1314 r. - 17 lutego 1331 r.). Z tym ostatnim urzędem wiązał się urząd wielkiego szatnego. 
MIniatura z tzw. Biblii Grunwaldzkiej. Luther (po naszej lewej) wraz ze swoim pisarzem adorują scenę Koronacji Marii
W trakcie urzędowania w Dzierzgoniu Luther dał się poznać jako sprawny administrator, organizujący kolonizację Wielkiej Puszczy. Sprawnie zorganizował kancelarię. Jednak zasłynął przede wszystkim ze swojej działalności literackiej. Aktywnie włączył się w tłumaczenie Ksiąg Machabejskich, z 1321 r. pochodzi wyjątkowy egzemplarz Biblii, tzw. grunwaldzkiej. Znajduje się ona dziś w Archiwum Kapituły Krakowskiej na Wawelu, gdzie została przekazana przez króla Władysława Jagiełłę po bitwie pod Grunwaldem. Na jednej z miniatur znajduje się tam portret Luthera. Już okresie sprawowania urzędu wielkiego mistrza zlecił wykonanie Apokalips Heinricha von Hesler (w bibliotekach w Stutgarcie i Toruniu), zawierających wykładnię ideologii Zakonu Krzyżackiego i ich misji w Prusach. Zlecił tłumaczenie na niemieckie kroniki Piotra z Dusburga, którego to zadania podjął się twórczo Mikołaj Jeroschin. Spod jego pióra wyszedł także zaginiony poemat o św. Barbarze, której książę był wielkim czcicielem. Jemu to podwyższenie rytu liturgicznego świąt św. Anny i Barbary do "semiduplex".    
W dniu 18 listopada 1330 r. został zamordowany w Malborku wielki Werner von Orseln. W tej wyjątkowej dla Zakonu sytuacji potrzebny był wielki mistrz, który uspokoi sytuację wewnątrz zgromadzenia i zapewni jego dalsze funkcjonowanie. Świetnie wykształcony, przekonany o szczególnej misji Zakonu, a jednocześni doświadczony w pełnieniu urzędu Luther był kandydatem idealnym i został bez sporów wybrany. Kontynuował dzieło reform wewnętrznych mistrza Wernera, widząc w tym fundament dalszego trwania zgromadzenia. Jednocześnie zaatakował  Władysława Łokietka pokazując potęgę i niezależność Krzyżaków w polityce zewnętrznej. Wzorem Wernera rozbudowywał zamek w Malborku, aby uczynić z niego duchowe i administracyjne centrum Zakonu oraz stolicę jego państwa w Prusach. To Luther zlecił rozbudowę skrzydła północnego Zamku Wysokiego w Malborku i opracował program ideologiczny jego wyposażenia. Na wzór kaplicy Sainte-Chapelle miało to być duchowe centrum Zakonu Krzyżackiego, miejsce podkreślające szczególną rolę zgromadzenia w Bożej misji zbawienia świata. W części dolnej, w kościele św. Anny miało znaleźć się mauzoleum, gdzie chowani mieli być wszyscy kolejni wielcy mistrzowie. Rozpoczął także budowę katedry w Królewcu, z podobnym, choć w dużo mniejszym zakresie, programem. W tej świątyni znalazł miejsce swojego ostatniego spoczynku (zmarł zresztą niedaleko Sztumu, będąc w drodze do Królewca). Tam też, do 1945 r., znajdował się jego efektowny nagrobek. Jego dzieło kontynuowali wielcy mistrzowie Dietrich, hrabia Altenburga i Ludolf König. 
Luther, książę brunszwicki jest postacią wybitną, najlepiej urodzonym średniowiecznym wielkim mistrzem, który położył wielkie zasługi dla religijnej i intelektualnej formacji braci Zakonu Krzyżackiego. Wielki są jego zasługi w procesie budowania znaczenia Malborka, jako średniowiecznego centrum Zakonu i administracyjnego ośrodka władzy w Prusach. Być może ze względu na krótki okres sprawowania urzędu wielkiego mistrza jest dziś rzadko wspominany, choć zasługuje na to, jak mało kto.
JT